Niedawna rocznica wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową stałą się okazją m.in. do tego, by po raz kolejny uderzyć się w piersi i przyznać, że nie znamy nauczania Jana Pawła II. Co jakiś czas pojawiają się tego rodzaju stwierdzenia w prasie, czy zwyczajnie – w codziennych rozmowach. I faktycznie, przykre to, że pewnie niewielu Polaków czytało encykliki, adhortacje, listy, książki … naszego papieża. Karol Wojtyła, a potem Jan Paweł II zostawił sporą spuściznę. Papieżem był przez 27 lat, było więc sporo czasu, by go słuchać na bieżąco, może czasem sięgnąć po jakiś dokument. Być może faktycznie przespaliśmy trochę ten czas. Czy można to jakoś nadrobić? Tego nie wiem. Ale myślę, że jeśli ktoś odczuwa dzisiaj potrzebę zatrzymania się nad którymś z tekstów Jana Pawła II, to niech nie marnuje ani chwili, niech to robi. Zawsze warto iść za poruszeniem serca, które odczuwa pociąg, by jakiś tekst czy problem zgłębić.

Czytać samemu w zaciszu domowym zawsze można. Ale chodzi mi bardziej o to, żeby odpowiedzieć na potrzebę wspólnego pochylenia się nad pismami Jana Pawła II. Przecież można zaproponować powołanie takiej grupy przy jednej czy drugiej parafii. Myślę, że prawie każdy wikary poradzi sobie z poprowadzeniem tego rodzaju spotkań. I nie chodzi mi o jakieś odgórne zarządzenie, które nałoży na proboszczów urzędowy obowiązek zorganizowania w parafii grupy, która zajmowałaby się poznawaniem nauczania Jana Pawła II. Ale chodzi mi o takie zwyczajne zareagowanie na potrzebę. Jeśli też ktoś ze świeckich taką potrzebę odczuwa, to niech pójdzie do proboszcza i podzieli się tą swoją potrzebą. Może się okaże, że będzie takich głosów więcej, a proboszcz podejdzie do pomysłu przychylnie.

Niechże ludzie mają okazję usiąść wspólnie przy stole w salce parafialnej i pochylić się nad tekstem papieża Polaka. Niech wypiją razem herbatę, przegryzą ciastkiem i poczytają wspólnie  Redemptor hominis czy Ut unum sint. Może faktycznie, ci, co przegapili ten długi pontyfikat, chcieliby teraz poczytać Jana Pawła II.  Zresztą, zawsze warto.

Zachęcam też do tego, żeby słuchać i czytać papieża Franciszka. Znam co najmniej jedną grupę ludzi, którzy spotykają się, by wspólnie czytać jego teksty. Żeby nie przespać tego czasu, kiedy jest z nami.