Przemienienie Pańskie
24 czwartek maj 2018
Posted in Ikony
24 czwartek maj 2018
Posted in Ikony
15 wtorek maj 2018
Posted in Po-Słowie
A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (Rdz 1, 26-27)
Szóstego dnia przy stwarzaniu świata Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Cóż to właściwie znaczy: na obraz i podobieństwo?
Spotkałam się kiedyś z taką interpretacją, że obraz jest pojęciem statycznym i on został w nas niejako włożony, osadzony w każdym człowieku. Jest nieusuwalnym elementem człowieczeństwa, ponieważ z założenia, już przy samym stworzeniu Bóg chciał, aby człowiek był jego obrazem, odbiciem w świecie i zgodnie z tym swoim chceniem człowieka stworzył. Istota ludzka nosi więc w sobie obraz Boży. Dlaczego zatem jest jeszcze mowa o podobieństwie? Ponieważ podobieństwo ma z kolei charakter dynamiczny, może podlegać rozwojowi. I to podobieństwo do Boga kształtujemy już my sami w naszym życiu – od nas zależy, jak bardzo staniemy się do Niego podobni. Jasne, że wolą Boga byłoby, abyśmy to podobieństwo do Niego rozwinęli w sobie jak najbardziej, dlatego On nam w tym nieustannie pomaga. My Mu oddajemy po kawałku naszą wolę, a On dzieli się z nami Łaską Bożą, niestworzonymi Bożymi Energiami.
Żeby móc stawać się każdego dnia coraz bardziej podobnym do Boga trzeba poświęcić nieco czasu na to, by Go najpierw poznać. Skoro masz być jak On, powinieneś wiedzieć, jaki On właściwie jest. Ani żadna książka, ani niczyja opowieść nie są w stanie dać ci wiedzy o Bogu takiej, która mogłaby przemienić twoje życie. Boga poznaje się osobiście. A w osobistym doświadczeniu jawi się On zawsze jako bezgraniczna, bezwarunkowa i darmowa miłość, która akceptuje cię i kocha takiego, jakim jesteś.
Interpretatorzy tego fragmentu Księgi Rodzaju zwracają uwagę, że jest to jedno z nielicznych miejsc w Piśmie Świętym, a tym bardziej w Starym Testamencie, gdzie pojawia się informacja o tym, że Bóg nie jest pojedynczą osobą. Pada tu bowiem sformułowanie: „na Nasz obraz, podobnego Nam”. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który nie jest pojedynczy, ale jest Trójcą Osób. A to ma arcyważne konsekwencje.
Trójca Święta – Ojciec, Syn i Duch. Trzej współistniejący jako Jeden – Ojciec w funkcji ojca, Syn w funkcji syna i Duch w funkcji miłości. Bóg nie jest zatem jednostką, ale związkiem, nie jest jedynie osobowy, ale międzyosobowy. Ci Trzej istnieją w sobie i dla siebie nawzajem poprzez nieustanny ruch wymiany i współprzenikania (por. Kallistos Ware, „Tam skarb twój, gdzie serce twoje”). Bóg jest ze swej natury relacyjny. Dogmat o Trójcy Świętej mówi nam zatem, że Bóg jest poświęceniem się, jest dzieleniem się, jest solidarnością, wzajemnością, odpowiedzią. Na obraz i podobieństwo takiego Boga jesteś stworzony.
Wizerunek Trójcy Świętej, tzw. zajęcze okno katedry w Paderborn.
10 czwartek maj 2018
Posted in Po-Słowie
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: „Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?” Mówili więc: „Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada”. Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: „Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”. (J 16, 16-20)

To fragment Ewangelii św. Jana czytany w dzisiejszej liturgii. Aż się uśmiechnęłam pod nosem słuchając tych słów podczas mszy. Jezus mówi swoim uczniom, że za chwilę przestaną Go widzieć, ale potem upłynie chwila i znów Go zobaczą. Uczniowie słuchają i próbują ogarnąć, o co Jezusowi właściwie chodzi. Wybiera się dokądś? A potem wróci? Dlaczego przestaną Go widzieć? Zniknie, czy jak? A Jezus widząc, że myślą, myślą i niczego sensownego wymyśleć nie mogą objaśnia im: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”.
No, to im wyjaśnił!!
Brzmi to trochę, jakby ktoś zagadką próbował wyjaśnić inną zagadkę. Kalambury takie. Wyobrażam sobie miny słuchających tej mowy…
Dlaczego właściwie Jezus mówi do nich takimi zagadkami?
Rzecz dzieje się niedługo przed pojmaniem Jezusa przez żydowskich kapłanów, przed Jego męką, ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem. Jezus żegna się ze swoimi uczniami, przekazuje im to, co ma najważniejszego do powiedzenia. Stara się też przygotować uczniów na to, co ich czeka, kiedy zostaną bez Niego. Ma im do powiedzenia bardzo wiele, ale jednocześnie ma świadomość, że trudno im to wszystko będzie pojąć. Chciałby powiedzieć tak wiele, a i czasu i słów brakuje. Czuć to w całym rozdziale 16 Ewangelii Jana, a potem w 17, gdzie Jan zamieścił słowa nazwane modlitwą arcykapłańską Jezusa – jak dla mnie, jedne z najpiękniejszych i najważniejszych słów w całym Piśmie Świętym.
Ponieważ jest tyle do powiedzenia, a słów brakuje, to – jak sądzę – nie tylko treść, ale i forma wypowiedzi Jezusa ma ogromne znaczenie. Forma kalamburów właśnie. Myślę, że Jezus stara się zwrócić uwagę Apostołów i innych swoich uczniów, którzy Go słuchają na paradoks, jaki tkwi w Jego nauce. Paradoks, który każe zawsze szukać rozwiązań najprostszych. Nie intelektualnie wydumanych, tylko całkiem prostych, z życia wziętych. Bo taka właśnie jest Ewangelia. Przede wszystkim kochaj – Boga i bliźniego swego. Myślę, że mówiąc do uczniów w zagadkach, Jezus stara się nauczyć ich ewangelicznego sposobu myślenia – myślenia na przekór myśleniu światowemu. Tak sformułowana wypowiedź wprawia słuchającego w konsternację, powoduje swoiste przebudzenie. Zmusza do zmiany sposobu myślenia.
Cóż właściwie mają znaczyć te słowa?
W pierwszym rzędzie znaczą, jak sądzę tyle: myśl, po Bożemu, a nie po ludzku. Dopiero wtedy masz szansę zrozumieć treść. Będziesz myślał po Bożemu, jeśli pozwolisz się nauczyć. Po ludzku potrafisz myśleć sam z siebie, ale do myślenia po Bożemu potrzebujesz pomocy Ducha Świętego. Jakie to trudne, przyznać, że czegoś nie dasz rady sam.
Bezpośrednio przed tym czytanym dzisiaj fragmentem, w Ewangelii Jana padają takie słowa:
„Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.
– O grzechu – bo nie wierzą we Mnie;
– o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;
– wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.” (J 16, 7-11)
I to jest kolejna lekcja myślenia po Bożemu.
Po pierwsze, grzech jest wtedy, jeśli nie wierzysz Jezusowi. Może to nie jedyny grzech, ale na pewno najważniejszy, najbardziej brzemienny w skutki.
Po drugie, sprawiedliwe jest to, że po życiu na ziemi, które jest życiem całkowicie oddanym Bogu, Jezus wraca do Ojca, by trwać w jedności z Nim na wieki. Tak zresztą, jak i nam to jest przeznaczone – po życiu na ziemi, które jest życiem całkowicie oddanym Bogu.
Po trzecie, sąd nad światem już się dokonał. Szatan przegrał już tę wojnę.
04 piątek maj 2018
Posted in Ikony
Ta galeria zawiera 1 zdjęcie.
A to dla odmiany nieco większa ikona, 34×48 cm. Podarowana mojemu parafialnemu kościołowi, gdzie służy do modlitwy podczas nabożeństw.
04 piątek maj 2018
Posted in Ikony
Ta galeria zawiera 1 zdjęcie.
Nieduże ikonki, każda w rozmiarze ok. 10×15 cm. Powstały na prośbę kolegi, który często podróżuje i zapragnął posiadać niewielką ikonę, …