Posłużę się dzisiaj słowami Jana z Wałaamu, które nie tak dawno dały mnie samej odpowiedzi na pytania, które stawiałam, przypomniały o tym, o czym jakoś chwilowo zapomniałam i pomogły stanąć na nogi. Starzec Jan pisze listy do swojej duchowej podopiecznej, przytoczę tu jeden z nich. Podzielę go po swojemu i dorzucę swoje dwa słowa.

Trzy ważne sprawy w tym jednym, krótkim liście się pojawiają.

 

Nie jesteś aniołem

„Pokój Tobie i Boże błogosławieństwo!

Nie trać ducha, czuwaj, módl się do Pana i proś Go o pomoc. Nawet jeśli czasami odezwiesz się do X. niegrzecznie – cóż robić, nie bądź małoduszna. Nie jesteś przecież Aniołem, właściwością człowieka jest rozgniewać się; staraj się jednak znosić jej słabości, a Pan zniesie twoje. Nie pesz się, że czasami nachodzą cię żądze cielesne, to naturalne, jedynie łaska Pana może z nich wyzwolić. Wszakże wiem, że będą one dawać o sobie znać aż do grobu, nawet starość nie jest od nich wolna.”

Kiedy zdarza mi się upaść, zwykle pojawia się uczucie zniecierpliwienia, rozczarowania sobą samą. Beznadziejna jestem, znowu nie dałam rady. Potem przychodzi myśl, że trzeba będzie pójść z tym do spowiedzi. Tej myśli towarzyszy z kolei wstyd. Jakże to tak pójść i się się do tego przyznać. Taki wstyd! Ja tak nisko upadłam! Jak mogłam do tego dopuścić?

To jest pycha. Myśleć o sobie, że potrafi się żyć bez grzechu to jest pycha. JA nie dałam rady. Pycha i małoduszność.

Tylko, że Bóg tak na nas nie patrzy. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, posądzanie Boga o to, że oczekuje od nas nieskazitelności jest zupełnie bez sensu. Gdyby tak było, stawiałby przed nami zadanie niewykonalne. Bóg, który miałby wobec nas takie oczekiwania, nie patrzyłby spokojnie jak mordujemy Jego Syna, którego posłał, żeby nauczył nas kochać… Musi więc chodzić o coś innego.

Znowu trzeba spojrzeć po Bożemu, nie po ludzku.

 

Pokora, czyli prawda o sobie

„Tak, życie duchowe jest złożone, wymaga głębokiej pokory, rozsądkiem się go nie pojmie, a jedynie przez doświadczenie. Osiągnąć to mogą ci, którzy starają się żyć zgodnie z radami Świętych Ojców.”

Chodzi o to, żeby mieć to osobiste doświadczenie. Żeby nie bać się wejść w zażyłość z Jezusem z tego fałszywego powodu, że jakoby grzesznikowi nie wypada. Jeśli nie stchórzysz i nie dasz się zwieść własnej pysze, ale pomimo swej grzeszności pozwolisz sobie na to, by się do Jezusa zbliżyć, dopiero wtedy zrozumiesz jak działa Boża logika. Wtedy będziesz miał własne doświadczenie. Wtedy zrozumiesz, czym tak naprawdę jest pokora, zwyczajnie prawdą. Pokora to prawda, która otwiera ci oczy na ciebie, na to, kim rzeczywiście jesteś i otwiera ci oczy na Boga, na twoje miejsce przed Nim. To twoje miejsce przed Bogiem nie jest jakieś gorsze. Ono jest dla ciebie najlepsze. Miejsce, które Pan przeznaczył tylko tobie. Twoje własne miejsce przed Bogiem.

Jeśli nie zaryzykujesz, nigdy się nie dowiesz jak to jest zawierzyć swoje życie Bogu. Nikt ci tego nie opowie, w żadnej książce o tym nie przeczytasz – rzecz w tym, że to musi być twoje własne doświadczenie.

 

Ty się sobą zajmij

„Jeśli ktoś poprosi cię o radę, odpowiedz, że tak, ale wcześniej pomódl się wewnętrznie i zdaj się na wolę Boga. Mów prosto, nie mędrkuj, nie staraj się wpływać, jeśli ma ona (twoja rada – J.R.) przynieść korzyść, łaska Boża to uczyni. X. duchowo jest jak niemowlę, trzeba karmić ją mlekiem. Cierpliwie słuchaj, co mówi, kiedy wszystko wypowie, zrobi jej się lżej. Powiedz jej, żeby nie zwracała uwagi na innych i nie śledziła ich słabości, gdyż każdy sam za siebie odpowiadać będzie przed Bogiem. Niech każdy sam porządkuje swoje sprawy. Nie ma takiego przykazania, żeby od innych wymagać miłości i sumiennego życia. Niech o innych troszczą się ci, których Opatrzność Boska do tego wyznaczyła.”

Nie ma takiego przykazania, żeby od innych wymagać miłości i sumiennego życia. Powierzono ci twoje życie i nim się powinieneś zająć. Zadbaj o to, żeby tego daru nie zmarnować. Innych zostaw im samym, bo na siłę nikogo nie zbawisz. Każdy musi o swoje zbawienie zadbać sam. Trzeba po prostu chcieć. A nie da się chcieć za kogoś.

Jeśli ktoś cię poprosi o radę, powiedz, że tak. Ale nigdy nie udzielaj rad nie proszony. Każdy, kto naprawdę dotknął Bożej łaski wie, że prowadzenie ku Bogu to działka Ducha Świętego. A ty lepiej zrobisz, jeśli się sobą zajmiesz.