Mojżesz tak powiedział do ludu: „Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, zapytaj od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach? Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie wypełniać; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój”. (Pwt 4, 32-34. 39-40)

Końcówka tego tekstu interesuje mnie dzisiaj najbardziej.

Poznaj, że Pan jest Bogiem, a na ziemi i w niebie nie ma innego. Niechże do ciebie dotrze, że jest Bóg i jest człowiek. Każdy z nich na swoim miejscu. Bóg na miejscu Boga – Pana świata. Niestworzony, istniejący od zawsze, sam z siebie i ponad czasem, ten, który rządzi czasem, bo go stworzył, ale nie jest nim związany. I człowiek na miejscu stworzenia – ukochanego, wytęsknionego, tego, dla którego Bóg poświęca samego Siebie – ale stworzenia, które istnieje, ponieważ podarowano mu istnienie, którego istnienie – czy tego chce czy nie – nie do końca do niego samego należy.

Chodzi mi o porządek świata. Można się oczywiście zżymać na to, że on właśnie taki jest. Można próbować z nim walczyć, nie uznawać go i próbować żyć po swojemu. To znaczy, można nie przyjmować do wiadomości, że porządek tego świata został ustanowiony przez Boga i że tak naprawdę najlepsze co człowiek może zrobić, to zaakceptować go i żyć według reguł, które wytyczył Bóg. Można próbować iść pod prąd i nie godzić się na to. Można. Bo jesteśmy wolni. Pytanie, czy warto.

Strzeż praw i nakazów Bożych – mówi Księga Powtórzonego Prawa. Strzeż praw i nakazów, które Bóg poleca ci dziś wypełniać. Dlaczego masz ich strzec? Aby dobrze się wiodło tobie i synom twoim. Można to Boże polecenie zinterpretować na dwa sposoby.

Po pierwsze, można wywnioskować z tego tekstu, że Pan Bóg nakazuje coś czynić, więc człowiek powinien to czynić. Z posłuszeństwa, jako Boże stworzenie. No i ze strachu przed karą. Powiedziane jest człowiekowi, by nie dyskutował, tylko robił, co mu się każe. Bóg z racji bycia Bogiem ma prawo nakazywać mi, co mam robić i jak postępować. Dodatkowo jest to wzmocnione obietnicą, zgodnie z którą, jeśli będziesz zachowywał to, co ci Bóg każe, czeka cię nagroda – będziesz żył długo i szczęśliwie, ty sam i twoje dzieci. Mamy tu więc logikę kija i marchewki. Bóg nakłada na człowieka pewne obowiązki, a w zamian – jeśli człowiek je wypełni – obiecuje nagrodę. Obstawiam, że taka właśnie logika w stosunku do Boga funkcjonuje w nas, niestety, najczęściej.

Można jednak ten fragment przeczytać zupełnie inaczej. Inaczej, to znaczy, według logiki daru, a nie logiki kija i marchewki. Pan daje ci tę ziemię na zawsze, ofiarowuje ci ją, abyś żył, korzystał z jej zasobów dla swoich potrzeb, uprawiał ją, by cię karmiła, dbał o nią, by dawała ci warunki do wypoczynku. Krótko mówiąc, abyś wiódł życie szczęśliwe. A żebyś wiedział, jak to osiągnąć, Pan daje ci również instrukcję obsługi tego świata. Dostajesz do dyspozycji świat wraz z instrukcją jego obsługi. Tym właśnie są nakazy Pana. Tym jest Dekalog. Niczym innym, jak instrukcją obsługi świata. Pan, Stwórca daje ci świat wraz z informacją, jak go obsługiwać, by osiągnąć prawdziwe szczęście. Nie mówię o jakiejś chwilowej radości czy zadowoleniu. Mówię o szczęściu, które pozostaje w tobie nienaruszone nawet, jeśli płaczesz z powodu zranień, jakie fundują ci inni ludzie.

Dlaczego Bóg, który przecież nie musiał stwarzać człowieka, ani w ogóle świata, jednak go stworzył? Dlaczego chwilę potem mówi ci, jak powinieneś na tym świecie postępować? Przyjmij, nawet tylko dla celów sprawdzenia logiczności tego rozumowania, że skoro nie musiał, a stworzył i to w dodatku na własny obraz i podobieństwo, to dlatego, że chciał, żebyś istniał, żebyś miał własne życie. Bo w ocenie Boga, który sam jest Życiem, nie ma nic piękniejszego niż życie.

Stwarza cię z miłości, ponieważ nie można kochać w pojedynkę – do kochania potrzebny jest ten drugi. W sumie, Bóg będący Trójcą Osób mógłby sam sobie wystarczyć. Rzecz w tym, że ta miłość Trójjedynego Boga potrzebuje ujścia, wylewa się. Dlatego powstaje człowiek i świat, który ma ci zapewnić wszystko, czego potrzebujesz. Bóg zdradza ci przy tym reguły, według których świat został stworzony, gra z tobą w otwarte karty.

Mówi ci na początek:

Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. W związku z tym, nie będziesz miał innych bogów oprócz mnie.

Przyjmij to jako informację, a nie jakiś nałożony ci na barki ciężar. To jest po prostu informacja: Ja jestem Bogiem, w dodatku Twoim Bogiem, tym, który całą swoją boską moc oddaje na twoje usługi, to ja wyprowadziłem cię z sytuacji, która wydawała się kompletnie beznadziejna. Ale wyprowadziłem cię, ponieważ nie mogłem już patrzeć, jak się męczysz. Na szczęście pozwoliłeś sobie pomóc.

Przedstawiam ci się, żebyś wiedział kim jestem. To ja, Bóg, ten, który stworzył niebo i ziemię, ten, który dał ci życie i z radością patrzy, jak z tego daru korzystasz. Jestem Bogiem, a ty jesteś moim stworzeniem.

To jest prosta informacja o porządku stworzenia. Jest Bóg – niestworzony, odwieczny, wszechmogący. I jest człowiek – stworzenie Boże. Każdy z nich na swoim miejscu.

Jeśli przyjmiesz do wiadomości, że taki właśnie jest porządek tego świata, przestaniesz walczyć z wiatrakami.

W tym samym kluczu czytam pozostałe przykazania Dekalogu.

  1. Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
  2. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
  3. Czcij ojca swego i matkę swoją.
  4. Nie zabijaj.
  5. Nie cudzołóż.
  6. Nie kradnij.
  7. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
  8. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
  9. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Strzeż tych praw i nakazów, a wtedy będzie ci się dobrze wiodło – ponieważ według takich właśnie reguł Bóg urządził ten świat. Będzie ci się lepiej żyło, jeśli się do tych reguł dostosujesz, zamiast próbować na siłę wprowadzać własne.

Możesz jeździć samochodem po ulicach pod prąd, może nawet jakiś czas uda ci się to robić bezkolizyjnie. Co prawda, dotarcie do celu zajmie ci wtedy dużo więcej czasu, ale możesz próbować. Pozostaje pytanie: po co?