Z tą ikoną wiąże się pewna zabawna historia. Koleżanka poprosiła o ikonę Paraskiewy, ponieważ lubi Łemków, a oni lubią Paraskiewę. Podesłałam jej kilka wzorów do wyboru i wybrała ten właśnie. Zresztą, mnie też podobał się najbardziej. Tyle, że Święte Paraskiewy są trzy. Ta, którą ostatecznie namalowałam, nie jest tą łemkowską, o którą chodziło koleżance. Myślę jednak, że ta nasza pomyłka bardzo dobrze wpisuje się w pogmatwaną historię życia Paraskiewy Tyrnowskiej.

Trzy Paraskiewy

Ta czczona przez Łemków była pustelnicą, pochodziła z terenu Bałkanów, prawdopodobnie z Bułgarii. Żyła w XI wieku. Nazywana jest Petką, Paraskiewą Tyrnowską, a na ikonach przedstawia się ją w stroju mniszym, choć mniszką stricte nie była.

Ta w czerwonej szacie to Paraskiewa Rzymska, męczennica – stąd czerwień szaty i korona męczenników na głowie. Żyła na przełomie III i IV wieku w Ikonium, w czasach najtragiczniejszych w skutkach prześladowań chrześcijan przez cesarza Dioklecjana. Również Paraskiewa trafiła wówczas do więzienia za to, że głosiła wiarę w Chrystusa kwestionując sens wiary we wszelkie bożki. Była okrutnie torturowana i ostatecznie ścięta. Ponieważ żyła w czasach niepodzielonego jeszcze chrześcijaństwa, jest czczona zarówno w Kościele Wschodnim (prawosławnym) jak i Zachodnim (katolickim).

Jest też trzecia święta Paraskiewa – prawosławna święta żyjąca na przełomie XIX i XX wieku. Ta była mniszką. Prześladowana przez władze sowieckie za rzekome prowadzenie agitacji antyradzieckiej, została skazana na zesłanie do Kazachstanu, gdzie spędziła 5 lat. Ciężko chorowała na wiele różnych schorzeń, miała m.in. ropień na płucach, z którego w cudowny sposób została uzdrowiona – jak sama mówiła, po wizji świętych Piotra i Pawła. Zmarła w 1953 roku, a w grudniu 2000 roku Kościół Prawosławny wyniósł ją do godności świętej.