
Pierwszy piątek Wielkiego Postu będzie odtąd dniem modlitwy wynagradzającej oraz postu we wszystkich naszych diecezjach – ogłosili wczoraj polscy biskupi. Podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi przyjęli i opublikowali stanowisko w sprawie nadużyć seksualnych wobec nieletnich, których dopuścili się polscy duchowni.
Komunikat utrzymany jest w tonie podobnym do wypowiedzi papieskich oraz słów padających z ust biskupów w innych krajach. Duży nacisk kładzie się w nim na to, że grzech jednego członka Kościoła rani całą wspólnotę. Z tej właśnie teologicznej zasady wynika wezwanie skierowane do całej wspólnoty polskiego Kościoła – wiernych świeckich, kapłanów, osób konsekrowanych oraz członków zakonów kontemplacyjnych – wezwanie do wzmożonej modlitwy i pokuty w intencji ofiar wykorzystania seksualnego i ich rodzin. Modlitwą mamy też ogarniać osoby duchowne żyjące niemoralnie i wyrządzające krzywdę dzieciom i młodzieży, a także ludzi, których gorszące czyny księży głęboko ranią (por. Komunikat KEP). Modlimy się za innych, a inni modlą się za nas. Takie rozumienie Kościoła jest zgodne z teologią Pawłową, rozwijaną również przez Ojców Kościoła w pierwszych wiekach chrześcijaństwa (m.in. przez Cyryla z Aleksandrii) i będącą w Kościele żywą do dzisiaj: wszyscy (jako Kościół) jesteśmy w Chrystusie jednym Ciałem. „Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki”. (1 Kor, 26) Wzywanie do postu i modlitwy za grzechy naszych braci w Kościele nie powinno więc nikogo dziwić, więcej – powinniśmy się nim szczerze przejąć i modlitwę oraz post podjąć.
W dokumencie KEP znalazło się też PRZEPRASZAM polskiego Episkopatu skierowane do ofiar nadużyć oraz ich rodzin. To ważne słowa i dobrze, że padły.
Są natomiast w komunikacie KEP dwie rzeczy, które dziwią.
Pierwsza z nich, to stwierdzenie, że „aby dobrze rozpoznać przyczyny tych czynów (pedofilii) i ocenić ich skalę, rozpoczęliśmy zbieranie potrzebnych danych”.
Dopiero teraz? Problem jest znany w Kościele od wielu lat. Osiem lat temu (2010) Papież Benedykt XVI wystosował pamiętny List pasterski do katolików w Irlandii, z którego zresztą polscy biskupi (prawie) dokładnie cytują jeden fragment. Dwa lata temu oglądaliśmy na ekranach kin film „Spotlight” opowiadający na sposób sfabularyzowany o aferze pedofilskiej w kościele diecezji bostońskiej (USA), aferze z lat 70-tych XX wieku. Mieliśmy też rodzimą produkcję – „Kler” (2018). Latem tego roku (2018) poznaliśmy raport na temat pedofilii wśród duchownych w Stanach Zjednoczonych – dokument, który powstawał przez półtora roku. Po drodze był też List do Ludu Bożego Papieża Franciszka (2018) i liczne artykuły prasowe i materiały dziennikarskie, które pojawiają się z różną częstotliwością od kilku lat. Naprawdę Episkopat Polski dopiero rozpoczyna zbieranie danych, które mogłyby pozwolić określić przyczyny i skalę przestępstw seksualnych popełnionych na nieletnich przez osoby duchowne, osoby konsekrowane i świeckich pracowników kościelnych? Dlaczego tak późno?
Druga rzecz, która w komunikacie KEP dziwi to pominięcie jednego zdania w cytacie zaczerpniętym z Listu Benedykta XVI do Irlandczyków. Polscy biskupi posiłkują się cytatem z papieża Benedykta, kiedy zwracają się do sprawców przestępstw pedofilskich. Papież w ostrych słowach zarzuca sprawcom, że zdradzili młodych ludzi i ich rodziny oraz wzywa sprawców do podjęcia rachunku sumienia, mówi, że sami utracili szacunek w społeczności, a także okryli wstydem i hańbą swoich współbraci.
Ten fragment Listu do Irlandczyków niemal dosłownie pojawia się w dokumencie KEP w punkcie piątym zatytułowanym „Słowo do sprawców”. Niemal dosłownie – zabrakło w nim bowiem jednego zdania. Tego, w którym Benedykt XVI zwraca się do przestępców seksualnych na nieletnich tymi słowami: Musicie za to odpowiedzieć przed Bogiem wszechmogącym, a także przed odpowiednio powołanymi do tego sądami.
Dlaczego pominięto to zdanie w polskim dokumencie?

Pominięto rzecz jeszcze ważniejszą: ZADOŚĆUCZYNIENIE OFIAROM, czyli po prostu system wypłat odszkodowań przez Kościół, oraz system regresowych egzekucji tych pieniędzy wobec winowajców.
Modlitwa jest bez znaczenia dla kogoś, kto odszedł od Kościoła w wyniku skrzywdzenia.
Pozdrawiam.
Zadośćuczynienia – tak, to prawda.
Co do modlitwy, to mam nadzieję, że nie jest jednak bez znaczenia. Mam nadzieję.
Dziwi mnie, że dziwi Panią, że „dopiero teraz”… Czyli – co – ? Lepiej, żeby wcale? Co zaś do drugiego zdziwienia, to – do niczego nie jest mi potrzebne samobiczowanie, samostraszenie się Panem Bogiem i sądami odpowiednio powołanymi. Dziś wszyscy wyszliśmy z zaułków i wołamy do ataku hurrra! Żeby tylko – w efekcie – łajani zbrodniarze nie wycofali się do okopów… To okropne jak często słyszymy o kapłanie, o instruktorze sportowym, o harcmistrzu, o nauczycielu, o trenerze, o „wychowawcy”, którzy dopuścili się na dziecku zbrodni. Ale jeśli już któraś z instytucji weźmie się do samooczyszczania, nie wspomagajmy jej zdziwieniem, zgorszeniem i czym tam jeszcze. Tak myślę. Do finansowego zadośćuczynienia nie odnoszę się, bo – nie róbmy z tego biznesu. Zostawmy tę kwestię sądom.
Nie pałam żądzą zemsty i nie czekam z wypiekami na twarzy na „emocjonujące” procesy, w których oskarżonymi będą księża. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś popełnił przestępstwo, powinien za to odpowiedzieć. Opublikowanie przez KEP komunikatu w sprawie pedofilii bardzo mnie ucieszyło, bo czekałam na wspólny głos polskiego Kościoła w tej sprawie. Ale – Panie Andrzeju, proszę sobie zestawić fragment listu Benedykta XVI i punkt piąty komunikatu KEP. To jest właściwie kalka, „kopiuj-wklej”. Pominięto to jedno zdanie. Jak się to czyta, jest to naprawdę uderzające. Nie sposób nie zadać pytania, dlaczego pominięto to zdanie.