Jeśli ktoś sięgał po książki, w których porusza się temat tzw. rozwoju duchowego, to zapewne wie, że można rozróżnić pewne etapy drogi duchowej człowieka. U różnych autorów etapy te są opisane w  podobny sposób, z czego można wysnuć wniosek, że jest to droga typowa, którą przechodzi większość wierzących – jeśli tylko w relację z Bogiem wchodzą na poważnie. Mówi się więc zwykle kolejno o oczyszczeniu, oświeceniu i zjednoczeniu. Na te trzy podstawowe etapy nakłada się jeszcze proces obrazowany przez sprężynę – na całej drodze wiary jesteśmy raz na górze, a raz na dole. Inaczej mówiąc, rozwój jest ciągłym ruchem wznoszącym się, ale po drodze, zdarzają się wzloty i upadki: kryzysy i okresy rozkwitu. Nie byłoby jednych bez drugich. Jak ktoś już przeżył trochę takich kryzysów i rozkwitów, to wie, że to tak działa. Wie, że każdy kolejny kryzys jest szansą na poszerzenie serca, na lepsze poznanie Boga. I taki ktoś wie, że warto kryzys przeżyć „do dna”, przejść przez niego jak najbardziej rozumnie (pomimo towarzyszących temu zwykle dość silnych emocji) i wyjść z niego mocniejszym, mądrzejszym, bardziej kochającym.

Podobny proces dotyczy Kościoła. To, czego jesteśmy obecnie świadkami, a co dzieje się w samym Kościele i wokół niego, jest etapem bardzo silnego kryzysu. Wielu ludzi musi się skonfrontować z prawdą o instytucjonalnym kościele. Katedra moralności sama okazała się zepsuta w środku. Jest to więc czas wielkiej próby dla ludzi wierzących, którzy muszą się w tej kryzysowej sytuacji jakoś opowiedzieć. Jedni pewnie odejdą od Kościoła, bo nie dadzą rady słuchać moralnych pouczeń od reprezentantów skompromitowanej instytucji. Jeśli odejdą, wyleją dziecko z kąpielą, ale zrozumiem ich. Z bólem, ale zrozumiem. Inni w Kościele zostaną, tylko, że będą musieli być bardziej świadomi dlaczego nadal są ludźmi wierzącymi. Ta Reszta, stanie się zaczynem nowego ludu Bożego. Jaki będzie ten nowy lud Boży?

A jaki chcielibyśmy, aby był?

Kościół funkcjonuje dziś w przestrzeni publicznej, która nie jest mu jednoznacznie przyjazna. Społeczeństwo jako takie, stało się społeczeństwem bez Boga. Benedykt XVI odpowiadając na pytanie, dlaczego pedofilia mogła osiągnąć takie rozmiary, pisze, że powodem jest właśnie brak Boga.

Także my, chrześcijanie i księża, wolimy nie mówić o Bogu, ponieważ taka mowa nie wydaje się praktyczna. Po wstrząsie drugiej wojny światowej, my, w Niemczech, zaznaczyliśmy w naszej Konstytucji jeszcze bardziej stanowczo odpowiedzialność przed Bogiem będącym zasadą przewodnią. Pół wieku później nie było już możliwe przyjęcie w konstytucji europejskiej odpowiedzialności przed Bogiem jako zasadą przewodnią. Bóg jest postrzegany jako partyjna sprawa małej grupy i nie może już stanowić zasady przewodniej dla wspólnoty jako całości. W tej decyzji odzwierciedla się sytuacja Zachodu, gdzie Bóg stał się prywatną sprawą mniejszości”[i].

I trzeba to przyjąć do wiadomości. Duszpasterze mogą i powinni szukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Ale najpierw ten stan rzeczy trzeba przede wszystkim zwyczajnie wziąć pod uwagę – właśnie w takim świecie obecnie żyjemy. I to też będzie miało wpływ na to, jaki będzie nowy lud Boży. Bo nowy lud Boży stworzą ludzie nam współcześni, a nie jakieś wyidealizowane modele katolickości.

Myślę, że podobnie jak w procesie rozwoju duchowego, Kościół znajduje się w fazie oczyszczenia. Zdaje się, że bp Grzegorz Ryś zauważył ostatnio przytomnie, że nie jest to ani pierwszy ani ostatni taki kryzys w Kościele, to się dzieje stale. Znaczy to, że muszą umrzeć pewne rzeczy, aby w swym wymiarze ludzkim, wspólnotowym Kościół stał się bliższy Bogu, bardziej do Niego podobny. Tak, jak każdy z nas, kto przechodził lub przechodzi swój etap oczyszczenia, tak też Kościół jako wspólnota musi stanąć w prawdzie, uznać swoją winę i przyjąć przebaczenie. Bez tego nie jest możliwy krok naprzód. A naprzód znaczy: ku Bogu.

Odnowiony Kościół

W Kościele trzyma mnie doświadczenie miłości Boga.  I to jest coś, czym chcę i mogę się dzielić. I to jest to, czym może się dzielić każdy, kto w Kościele miłości Boga doświadczył.

Powiem coś mało odkrywczego. To człowiek jest drogą Kościoła. Musisz dostrzec tego konkretnego człowieka, który stoi przed tobą. Musisz do  niego wyjść. W naszym zglobalizowanym i zwirtualizowanym świecie ludzie bardzo potrzebują realnej przyjaźni i miłości. Chciałabym, żeby taki był kościół nowej Reszty katolickiej – kochający człowieka.

Zatem karm się częstą lekturą Pisma Świętego, karm się indywidualną modlitwą sam na sam z Bogiem, karm się sakramentami. A potem idź kochać ludzi.

[i] „Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego”, tekst opublikowany w niemieckim czasopiśmie „Klerusblatt” 11 kwietnia 2019 roku;