Kiedy zakładałam mój blog, koleżanka usłyszawszy, że będzie się nazywać Niebo dla grzeszników, skomentowała: Jakie to Franciszkowe!. Zdziwiłam się. Moje – powiedziałam. Ale tak, faktycznie, myślę, że również Franciszkowe. Papieżowe Franciszkowe. Dlaczego Niebo dla grzeszników? Ponieważ innego nie ma.

Wiele razy zdarzało mi się czytać wypowiedzi Papieża Franciszka na różne tematy, w których odnajdywałam swoje własne słowa. Nie spisuję tych wszystkich przypadków, ale pamiętam na przykład taki. Ktoś poruszył kiedyś w rozmowie ze mną temat osób homoseksualnych. Powiedziałam wtedy: a kim ja jestem, żeby ich oceniać? Jakiś czas później przeczytałam informację o wywiadzie, w którym Ojciec Święty zapytany o osoby homoseksualne odpowiedział dokładnie w ten sam sposób: a kim ja jestem, żeby ich oceniać. Nie chełpię się tym, że Papież cytuje mnie, ale sprawia mi ogromną radość, że znajduję w następcy św. Piotra serce, które jest jedno z moim własnym.

Adhortację Gaudete et exsultate, O powołaniu do świętości w świecie współczesnym mogłabym uznać właściwie za mój osobisty manifest o świętości. Ufam, że współtworzę jakże liczną „klasę średnią świętości”, o której pisze Papież. Znam wielu ludzi, którzy współtworzą ją razem ze mną, ponieważ są odblaskiem obecności Boga w świecie (por. Gaudete et exsultate nr 7). Nie dlatego, że bardzo się starają żyć po chrześcijańsku, tylko dlatego, że po prostu żyją pełnią życia, są naprawdę sobą i niosą radość i nadzieję innym ludziom, świadcząc tym swoim radosnym, zwyczajnym i zarazem bardzo niedoskonałym byciem o tym, że doświadczyli łaski zbawienia. Myślę, że ta niedoskonałość ludzi świętych jest tym, co czyni ich przystępnymi dla innych i w ten sposób rzeczywistymi świadkami i apostołami. Spotkanie z chodzącym ideałem może wzbudzić podziw (choć nie we mnie), ale od razu stawia mur: no, ja nie jestem taki jak on, więc świętość jest nie dla mnie. Papież Franciszek ujmuje to tak:

„Aby rozpoznać, jak brzmi to słowo, które Pan pragnie wypowiedzieć poprzez danego świętego, nie należy rozwodzić się nad szczegółami, ponieważ również w nich mogą występować błędy i upadki. Nie wszystko, co święty mówi, jest w pełni wierne Ewangelii, nie wszystko, co czyni, jest autentyczne i doskonałe. Tym, co należy podziwiać, jest całe jego życie, cała jego droga uświęcenia, ta jego postać, która odzwierciedla coś z Jezusa Chrystusa i która odsłania się, kiedy udaje się pojąć znaczenie jego osoby jako całości”. (Gaudete et exsultate nr 22)

Bóg nie chce, byśmy byli „chodzącymi ideałami”. Życzy nam natomiast z całego swego Bożego serca, żebyśmy byli święci.

Świętość kojarzy nam się, niestety, z polukrowanymi życiorysami osób wyniesionych na ołtarze. Z ich wizerunkami, jakie znajdujemy często w kościołach – rozanielone twarze ze wzrokiem skierowanym ku niebu. Poniżej dwa przykłady tego, co robimy z ludźmi, którzy są rzeczywiście święci, a których realizm i prawdziwość została  polukrowana.

     

zdjęcie po lewej: Teresa z Lisieux (żródło: pinterest.com, tablica użytkownika Elvira Ruocco);    zdjęcie po prawej: Teresa z Lisieux – zdjęcie autentyczne (żródło: pinterest.com, tablica użytkownika KatiaBuenavida)

    

zdjęcie po lewej: Faustyna Kowalska ( żródło: pinterest.com, tablica użytkownika Kmarie);    zdjęcie po prawej: Faustyna Kowalska – zdjęcie autentyczne (żródło: pinterest.com, tablica użytkownika Darla Finkenbine)

 

Sądzę, że mamy współcześnie dobre warunki do tego, by przekroczyć ten sposób myślenia o świętości. Dlaczego? Ponieważ Kościół wynosi obecnie na ołtarze wielu ludzi nam współczesnych, a więc takich, których znaliśmy, niektórzy z nas być może osobiście. I świetnie wiemy, że nie byli chodzącymi ideałami. A jednak Kościół ogłosił ich świętymi.

Czym więc właściwie jest świętość?

„W swej istocie  świętość, to przeżywanie w zjednoczeniu z Nim (z Chrystusem) tajemnic swojego życia”. (Gaudete et exsultate nr 20)

Być z Nim. To jest świętość. Nie czasami, ale nieustannie. Być z Nim jedno. Wszystko inne jakoś się wtedy dziwnie „samo” składa w całość. Zresztą, nie sposób zmieścić w jednym wpisie wszystkiego, co myślę na ten temat.