Pan rzekł do Mojżesza: «Czemu głośno wołasz do Mnie? Powiedz Izraelitom, niech ruszają w drogę. Ty zaś podnieś swą laskę i wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je na dwoje, a wejdą Izraelici w środek na suchą ziemię. Ja natomiast uczynię upartymi serca Egipcjan, że pójdą za nimi. Wtedy okażę moją potęgę wobec faraona, całego wojska jego, rydwanów i wszystkich jego jeźdźców. A gdy okażę moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeźdźców, wtedy poznają Egipcjanie, że ja jestem Pan». (Wj, 14, 15-18)

 

Dalej jest opowieść o tym, jak Izraelici przechodzą suchą stopą przez Morze Czerwone, a Egipcjanie giną w jego wodach.

Czytałam ten fragment podczas liturgii Wigilii Paschalnej, stąd ta refleksja.

No, dalej, niech ruszają w drogę! Czemu tak krzyczysz? Każ im iść! A Ty sam podnieś rękę i rozdziel wody morza.

Proste, nie?

W sumie, nie bardzo. Izraelici wyszli z Egiptu i nagle zatrzymali się, bo doszli do morza. Przed nimi morze, za nimi ścigający ich Egipcjanie. Patowa sytuacja. Dlatego Mojżesz wołał do Pana. „I co teraz? Co dalej? Panie, ratuj!”.

– Dlaczego tak krzyczysz? Kazałem wam iść, a wy się zatrzymujecie. Dlaczego?

– Ale, Panie, morze przed nami! Jak mamy iść dalej?

– Morze? No to wyciągnij rękę i rozdziel je, żebyście mogli przejść.

– ??

Zdarza się w życiu wiary, i to chyba dość często, że zatrzymujemy się, bo docieramy do miejsca, z którego – jak nam się wydaje – nie ma bezpiecznego wyjścia. Zdaje nam się nawet, że pobłądziliśmy. Docieramy nad przepaść. Doprowadzają nas tam nasze wątpliwości, nasze pytania, nasze poszukiwanie Boga, próba zrozumienia Go. Tymczasem próba ogarnięcia Boga rozumem nie udaje się. Jeśli naprawdę będziesz próbował pojąć Boga, dotrzesz nad przepaść. Możliwe, że wiele razy.

 

Jak to się dzieje? Zwykle chyba na drodze pytań, jakie stawiasz. Żywa wiara stawia sporo pytań. Na przykład, co to znaczy oddzielić grzech od grzesznika? Pismo Święte mówi „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt 7, 1). A przecież wszyscy grzeszymy. Jak więc nie osądzać? Można z tym pytaniem długo chodzić i próbować rzecz zrozumieć. Prawdziwe zrozumienie przyjdzie jednak wraz z łaską. Prawdziwe zrozumienie nie jest tylko efektem określonego procesu myślowego. Odpowiedź na takie pytanie, jeśli przychodzi wraz z łaską, przemienia człowieka, nie tylko rozum, ale i serce. Taka przemieniająca odpowiedź może przyjść, jeśli zrobisz krok w stronę przepaści, jeśli zdobędziesz się na to, żeby przekroczyć siebie, zaufać i zrobić krok w nieznane, zostawiając za sobą wydedukowane rozumowo odpowiedzi. Jeśli będziesz czekał na to, co ci powie sam Bóg. A On udzieli ci przemieniającej odpowiedzi na twoje pytania. Jakie będą te odpowiedzi? Zapewne inne, niż się spodziewasz. Poznawanie Boga to fascynująca przygoda, ale nie dla „grzecznych dziewczynek”. Droga, na której co i rusz stajesz nad przepaścią, droga, na której kwestionuje się twój ludzki sposób myślenia, wymaga hartu ducha. Wymaga wiary, przede wszystkim.

Jak wygląda życie z Panem Bogiem?

Kiedyś użyłam takiego obrazu, okazał się czytelny, więc się nim posłużę.

Kiedy stoisz na plaży nad brzegiem morza, widzisz przed sobą ogrom wód. Widzisz też linię horyzontu, która zdaje się wyznaczać koniec morza. Jeśli wejdziesz do wody, okaże się, że linia horyzontu rozciągnęła się jeszcze szerzej i morze sprawia wrażenie większego, niż było to widać z brzegu. Im głębiej wchodzisz, tym morze wydaje się większe i głębsze, niż widzą to ci, którzy pozostali na plaży. Wchodzisz jeszcze głębiej i w pewnej chwili czujesz, że dno zaczyna umykać ci spod stóp.

Podobnie jest w życiu duchowym. Przychodzi moment, kiedy klepanie paciorków przestaje wystarczać. Chcesz więcej. Wiara przestaje być zwyczajem przekazanym przez rodzinę, a staje się osobistą decyzją. Wtedy Pan Bóg zaczyna pozwalać ci się poznawać, zaczyna się przed tobą odsłaniać. Jeśli chcesz Go poznać, musisz pozwolić, żeby runęło wiele twoich wyobrażeń na Jego temat, musisz pozwolić się poprowadzić, pozwolić sobie na to, żeby stracić grunt pod nogami. W kompletnej bezsilności, ale z wielką ufnością powierzasz się Bogu.

Nie bój się?

Ależ bój się! Masz prawo się bać. Znalazłeś się nad przepaścią, w miejscu, w którym żąda się od ciebie, żebyś oddał całkowicie swoją własną wolę i zawierzył Temu, co cię ku sobie pociąga. Żebyś zakwestionował wszystko, co o Bogu do tej pory wiedziałeś i – dla odmiany – mniej o Nim myślał, a po prostu poszedł za Nim. W sumie nie wiesz, co cię tam u Jego boku czeka. Gdybyś w takiej sytuacji nie odczuwał lęku, nie byłaby to prawdziwa przepaść. Bój się.

Ale przekrocz ten lęk. Zrób krok do przodu, w to, co wydaje się przepaścią. Wyciągnij rękę i pozwól, by Pan Bóg rozdzielił morze przed tobą.